Po niespełna 2 godzinach lotu wylądowaliśmy na międzynarodowym lotnisku Nội Bài w Wietnamie. Wypłaciliśmy kilkaset złotych w wietnamskiej walucie (VND – dong wietnamski), dzięki czemu pierwszy raz w życiu staliśmy się milionerami. Dong wietnamski jest w “czołówce” dziesięciu najsłabszych walut świata, przez co 1 VND odpowiada 0.00017 PLN ! Nietrudno o bycie milionerem, wystarczy wymienić ~170zł i pierwszy milion mamy już w kieszeni. Co ciekawe, nigdy nie spotkaliśmy się z pieniędzmi o nominale niższym niż 1000 VND, choć podobno w obiegu jest moneta o nominale 500 VND. Na własnej skórze doświadczyliśmy sytuacji, w której z powodu braku owych monet cena była zaokrąglona do pełnego tysiąca.

Centrum Hanoi oddalone jest od lotniska o 35km. Dzień wcześniej sprawdziliśmy, że można bardzo tanio dotrzeć tam publicznym autobusem nr 17. Nie mogąc nigdzie znaleźć przystanku owej linii, postanowiliśmy podpytać pracownika punktu informacji. Okazało się, że autobusy odjeżdżają z innego terminala (nr 1), na który można się dostać w kilka minut bezpłatnym shuttle busem. Mężczyzna oznajmił również, że autobus publiczny zahacza o okoliczne wioski, przez co podróż wydłuża się do godziny, a za kilka minut powinien podjechać autokar, którym możemy podjechać bezpośrednio na stare miasto. Perspektywa wydawania kilku dodatkowych dolarów, aby zaoszczędzić 30 minut wydała nam się mało kusząca, więc postanowiliśmy trzymać się swoich wcześniejszych planów. Co ciekawe, na wygodę postawili wszyscy zgromadzeni młodzieńcy, a ku naszemu zaskoczeniu dołączyła do nas para starszych Niemców. Bardzo zaimponowali nam swoją żądzą przygody 🙂

Aby dostać się do hotelu z dworca autobusowego Long Bien w Hanoi, na który dotarliśmy za 9000 dongów (~1.6 zł) od osoby, musieliśmy przejść pieszo tylko 1km. Ten krótki odcinek wystarczył, abyśmy doświadczyli na własnej skórze prawdziwego tłoku i zgiełku azjatyckich ulic. Po ulicach bez ustanku porusza się multum wszelakich pojazdów. Co więcej, nie lepiej jest na chodnikach, na których rozstawiają się ze swoją przenośną kuchnią pobliscy mieszkańcy, albo które zwyczajnie zastawione są setkami skuterów.

Po kilku minutach marszu dotarliśmy do centrum starej dzielnicy Hanoi. Nasz hotel znajdował się na jednej z najbardziej znanych ulic miasta – Ma May street. Chwilę błądziliśmy szukając numeru 86. Kiedy wreszcie naszym oczom ukazał się właściwy numer, stanęliśmy jak wryci. Mieliśmy przed sobą ciemny przesmyk o szerokości 1 metra, którego końca nie było widać. “Zawsze wybieramy jedne z najtańszych miejscówek do spania, ale tym razem przesadziliśmy” – była to pierwsza myśl, jaka przyszła nam do głowy. Po chwili namysłu postanowiliśmy zagłębić się w ten tunel grozy, w którym nie było widać nawet przysłowiowego światełka. Idziemy zatem uważnie stawiając każdy krok, w uszach gra nam motyw przewodni z filmu “Szczęki”… aż tu nagle z ciemności wyłania się jakaś wietnamska Grażyna i zaczyna się na nas wydzierać. Jako że my ni dudu po wietnamsku, stoimy jak te lampy. Grażyna woła więc swojego syna, któremu mina momentalnie tężeje na nasz widok. “To pewnie jeden z uczniów pana Miyagi” – przebiega nam przez myśl. Nie chcemy umniejszać umiejętnościom bohaterowi filmu Karate Kid, ale jakoś udało nam się uprzedzić jego ruch podsuwając pod nos adres poszukiwanego przez nas hostelu. Z mamusi i synalka momentalnie zeszło ciśnienie i zaczęli się śmiać wyjaśniając nam, że rzeczywiście trafiliśmy pod numer 86, ale pomyliliśmy ulicę i nasz cel znajduje się kawałek dalej. Rozbawieni sytuacją przeprosiliśmy rodzinkę za najście, pożegnaliśmy się i ruszyliśmy na dalsze poszukiwania.

Rzeczywiście, po chwili znaleźliśmy Tu Linh Palace Hotel 2. Recepcjonista o imieniu River poczęstował nas pyszną kawą i od słowa do słowa doszliśmy do naszych planów na zwiedzanie Wietnamu. Jeszcze w Polsce zarezerwowaliśmy sobie wycieczkę po systemie jaskiń Tu Lan organizowaną przez ekspertów z firmy Oxalis. W oddalonym o ponad 500km Phong Nha musieliśmy stawić się pojutrze o 7 rano. Założyliśmy zatem, że kolejny dzień przeznaczymy na odpoczynek, planowanie dalszego pobytu i zakup biletów autobusowych do Phong Nha. Na pytanie Rivera, co oprócz jaskiń chcielibyśmy zobaczyć w Wietnamie odpowiedzieliśmy, że na pewno pola ryżowe w Sapa i zatokę Ha Long. Zapewnił nas, że to świetny wybór i jeśli chcemy, może nam pomóc w planowaniu. Dopiero wtedy dodaliśmy, ile mamy na to wszystko czasu. Wietnamczyk zrobił wielkie oczy i dla pewności zapytał:
– Z Hanoi do Phong Nha jest ponad 500km, z Phong Nha do zatoki Ha Long ponad 600km, z zatoki Ha Long do Sapa prawie 500km, a z Sapa do Hanoi prawie 300km. Chcecie chodzić po jaskiniach i dżungli, zrobić trekking po polach ryżowych, popływać łodzią i kajakami po zatoce, a wszystko to ma się odbywać w miejscach, które są od siebie oddalone łącznie o 2000km w 4 dni?!?!?!
– Otóż to. Ale nie wiemy do końca, jak to zorganizować…
River popatrzył się na nas z lekkim niedowierzaniem.
– Dobra, postaram się wymyślić coś do jutra.

Wzięliśmy szybki prysznic i ruszyliśmy na miasto z zamiarem znalezienia czegoś do jedzenia. Nie było w tym nic trudnego, jako że ulice Hanoi po zmroku zamieniają się w jedną wielką knajpę. Ludzie wynoszą z domów to co mają: kuchenki, palniki, garnki, meble i gotują dla turystów przepyszne potrawy, jednocześnie dorabiając sobie w ten nie do końca legalny sposób. Otóż, może zdarzyć się tak, że w pobliżu pojawi się policja i zajadając się kultową zupą Pho, zostaniesz “poproszony” o jak najszybsze oddalenie się, a cała infrastruktura gastronomiczna ulotni się w mgnieniu oka. Zostaniesz tylko Ty, stojąc z miską na środku ulicy, z lekko zdezorientowaną miną. Jak tylko policja zniknie z pola widzenia, mieszkańcy znów wyniosą wszystkie graty, a Ty w spokoju dokończysz swoje danie.

Weszliśmy zatem do którejś z kolei przydrożnej “restauracji”, zamówiliśmy kurczaka z warzywami i zajęliśmy miejsca pod ścianą budynku. Danie było zrobione przez nastoletniego chłopaka na naszych oczach w dosłownie 5 minut. Smakowało wybornie, a dodatkową “atrakcją” był odrywający się z budynku gruz, który co i raz lądował na naszych głowach.

wietnam vietnam tu linh palace hotel
wietnam vietnam hanoi streetfood jedzenie na ulicy
wietnam vietnam hanoi streetfood jedzenie na ulicy blog
wietnam vietnam hanoi streetfood jedzenie na ulicy

Przez resztę wieczoru spacerowaliśmy z chłodnym piwkiem Bia Ha Noi po uliczkach starej dzielnicy, zachwycając się tym miejscem. Zgodnie stwierdziliśmy, że Bangkok przegrywa z kretesem w pojedynku z Hanoi. Jest turystycznie, ale jakoś tak mniej komercyjnie, bardziej klimatycznie, ludzie są milsi i nie próbują Ci niczego wciskać. Dopisujące humory sprawiły, że przed udaniem się spać usiedliśmy na krawężniku przed hostelem i odśpiewaliśmy kilka hitów Beaty i Bajmu na dobranoc.

wietnam vietnam hanoi uliczki skutery
wietnam vietnam hanoi uliczki restauracja

Kolejnego dnia tuż po obudzeniu zeszliśmy do recepcji, żeby porozmawiać z Riverem o naszych dalszych planach podróży. Chłopak zorientował się co i jak, uruchomił odpowiednie kontakty i przedstawił nam kilka alternatyw, z których jedna wydawała się najbardziej sensowna. Żeby nie było zbyt łatwo, opcja ta zakładała, że trzy noce pod rząd spędzimy w autokarze. Stwierdziliśmy, że to mały pikuś, tym bardziej, że autokary mają mieć miejsca leżące. Trochę gorzej wyglądała wizja braku kąpieli tyle dni z rzędu, ale postanowiliśmy podjąć wyzwanie w myśl powiedzenia “z brudu jeszcze nikt nie umarł” 🙂 Nasz plan na kolejne dni wyglądał zatem następująco:
31.05:
– godzina 18:00 – wyjeżdżamy autobusem z Hanoi do Phong Nha
01.06:
– godzina 04:00 – dojeżdżamy do Phong Nha
– godzina 07:00 – 18:00 – wyjeżdżamy busem na trekking po dżungli i eksplorowanie systemu jaskiń Tu Lan
– godzina 21:00 – wyjeżdżamy autobusem do Hanoi
02.06:
– godzina 07:00 – dojeżdżamy do Hanoi
– godzina 08:00 – 18:00 – wyjeżdżamy busem na rejs po zatoce Ha Long
– godzina 19:30 – wyjeżdżamy autobusem do Lao Cai w Sapa
03.06:
– godzina 05:00 – dojeżdżamy do Lao Cai
– godzina 06:00 – spotykamy się z kobietą z lokalnego plemienia, która prowadzi nas15km przez pola ryżowe do chatki swojej siostry, u której będziemy nocować (tylko jedna noc)
04.06:
– godzina 06:00 – mąż naszej gospodyni wiezie nas na skuterku na dworzec autobusowy w Lao Cai
– godzina 07:00 – wyjeżdżamy autobusem z Lao Cai do Hanoi
– godzina 14:00 – dojeżdżamy do Hanoi
– godzina 16:00 – idziemy na przedstawienie w wodnym teatrze lalek w Hanoi
05.06:
– godzina 01:00 – wylatujemy na Filipiny
Skwitowaliśmy go zgodnie: “będzie grubo” i poszliśmy na hotelowe śniadanie. Świetnie było zacząć wreszcie dzień od pełnowartościowego posiłku. Tosty, serki, wędlinki, dżemiki, arbuziki, kawka i herbatka to było coś, czego potrzebowaliśmy, jednak nie stanęliśmy na wysokości zadania i nie zdecydowaliśmy się przeszmuglować prowiantu w kieszeniach.

wietnam vietnam hanoi uliczki
wietnam vietnam hanoi centrum marek
wietnam vietnam hanoi skutery centrum
wietnam vietnam hanoi uliczni sprzedawcy
wietnam vietnam hanoi uliczni sprzedawcy
wietnam vietnam hanoi uliczni sprzedawcy

Najedzeni i napici udaliśmy się do hostelu Hanoi Backpackers, gdzie można zarezerwować bilety na autokary przewoźnika Hung Thanh Bus Company. Tam też mają miejsce zbiórki, na których należy się stawić pół godziny przed odjazdem.

Postanowiliśmy też poszukać na lokalnym markecie z bibelotami mocowania na klatkę piersiową do GoPro, którego w końcu nie zabraliśmy z Polski, a byłby jak znalazł na zaplanowane na kolejny dzień pluskanie w podziemnych rzekach systemu jaskiń Tu Lan. O dziwo, w gąszczu wszelakiej chińszczyzny, nie znaleźliśmy interesującego nas przedmiotu.

wietnam vietnam hanoi uliczki restauracja piwo marek

Pokręciliśmy się więc po uliczkach starej dzielnicy, zjedliśmy obiad i wróciliśmy do pokoju, aby zapakować do małych plecaków rzeczy potrzebne na kolejny dzień. River udostępnił nam zaplecze hostelowej jadalni, które przez kolejne dni służyło nam jako składzik i miejsce do przepakowywania się, dzięki czemu mogliśmy zabierać ze sobą tylko najbardziej potrzebne rzeczy. Nie mogliśmy trafić lepiej!

wietnam vietnam hanoi uliczki wypozyczalnia skuterow
wietnam vietnam hanoi azjatycki chaos
wietnam vietnam hanoi centrum
0 0 votes
Article Rating